PB.pl Who is who Notowania Prenumerata
PB Weekend | Puls Biznesu

Stanisław J. Majcherczyk

koneser, specjalista w dziedzinie neurofizjologii chemorecepcji

Rozwydrzona polędwica

2012-01-27

Zagnało nas na Merliniego 5, naprzeciwko Warszawianki. Przy wejściu przywitał nas bar bogaty w wina. Dla porządku karta win to 185 pozycji i nieco win na kieliszki.

Restaurację urządzono na luzie, bez śladu zadęcia — wszędzie ceglane ściany, które nie stwarzają bynajmniej atmosfery piwniczki. Dzięki grze świateł, w tym mrugających świec, nawet na antresoli owiała nas przytulna atmosfera, tak przychylna dla doświadczeń smakowych. Dania w menu nie nazywają się cudacznie: wiadomo, co się zamawia.

A jest czego posmakować. W winach można przebierać. Merliniego 5 to ukochane dziecko właściciela lokalu Andrzeja Rudnickiego-Sipayłło, który lata spędził poza krajem. Szczególnie zaintrygował nas w jego życiorysie dłuższy epizod w Nowym Jorku. Konkretnie w kontekście oferowanych steków. W sumie proponowana na Merliniego kuchnia to duży miks.

Przy sąsiednim stoliku zachwycano się na przykład wybornym ponoć tatarem z koniny w towarzystwie Escudo Rojo z Chile. My skoncentrowaliśmy się tym razem na ośmiornicy. Sprawdziliśmy ją w dwóch odsłonach. Grillowaną z warzywami i duszoną w sosie. Obie smakowo bez zarzutu.

APETYCZNA PARKA

Jednakże już z winami pojawiły się między nimi istotne różnice. Wina nie polubiły zwłaszcza ośmiornicy z warzywami. Wręcz nieprzyjaźnie prychały na paprykę, mimo że miło się do nas łasiła. Pognaliśmy na zaplecze. Zupełnie inny świat to ośmiornica przyduszona. W sosie masłowym z powiewami kolendry i z lekką nutką czosnku. Wszystko dyskretnie otulone śmietaną.

Podeszliśmy ją na wstępie dębowym Chardonnay. Z marszu była czarna polewka. Także Sauvignon Blanc z Nowej Zelandii jej nie zachwycił. Może dlatego, że od razu za bardzo chciał ją zdominować swoją wyrazistą kwasowością. A tego młode ośmiorniczki zdecydowanie nie lubią! Od razu jednak zatrzepotała mackami po krótkiej okoliczności z włoskim amantem — Gewurztraminerem z Trentino (Endrizzi 2010). Mamy podejrzenia, że się w nim zakochała. Wyjątkowo apetyczna parka.

PLEJADA STEKÓW

Jako przerywnik zaproponowano nam zupę rybną. Tylko dla niej warto odwiedzić restaurację na Merliniego. Niebywała orkiestra smaków. Jako danie główne rozważaliśmy steki, chociaż o cytrynowym kurczaku też chodzą dobre słuchy. A steków jest tam cała plejada. Szczególnie kusiły nas te rodem ze Szkocji. Studiując (zaraz po przyjściu) stekowe menu, od razu mieliśmy tylko jedno danie na uwadze. „Rostbef z wagyu” typu „kobe stek”. Kobe to wśród wołowych polędwic niekoronowany król.

Do legendy przeszło masowanie przez Japończyków wołów sake przed ubojem. I wcześniejsze pojenie ich piwem. Zastanawialiśmy się, czy wołowina na Merliniego jest po regularnych wizytach przynajmniej w japońskich salonach masażu... Ale sama wyjątkowość wołowiny nie wystarczy. Akurat w takich przypadkach od kucharzy wymaga się mistrzostwa w jej przyrządzaniu. Z dużym napięciem czekaliśmy, kiedy pojawi się na stole. Wreszcie wjechała na gorących talerzach. W towarzystwie leciutko czosnkowego puree z ziemniaków. Oraz szpinaku.

SŁODKA REWELACJA

Wołowina była genialna. Chociaż na początku nóż nieprzyjemnie sygnalizował, że może być twarda. To wszystko były nieprzyjazne złudy. Środek był zjawiskiem samym w sobie. A z sosem bearnaise wręcz poezja. Z dużą ostrożnością podeszliśmy do proponowanego do niej wina. Potencjalnie mogło zniszczyć cały smak wołowiny. Chilijskie Escudo okazało się nieporozumieniem, przegoniliśmy biczem.

Za to Syrah, Golden Reserve (2006) Trivento z Mendozy w Argentynie to inna bajka. Wspaniale wkomponowało się w całość talerza. Za wyjątkiem szpinaku. Ten najlepiej zjeść na osobności, nie wspominając mu nawet o winie. Popadliśmy w stan błogości, z którego cudownie nas wybudził deser. A właściwie dwa: creme brulee z malinami i tort royal z belgijskiej czekolady w towarzystwie Moscatel Oro Floralis. Po prostu rewelacja. &

Restauracja Merliniego 5

ul. Merliniego 5 Warszawa

Ogólne wrażenie 5

Karta win 5

Potrawy 5

Wystrój wnętrza 4,5

Obsługa 5

Na biznes lunch 4,5

Na obiad z rodziną 3

Stanisław J. Majcherczyk

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Wszelkie prawa w tym Autora, Wydawcy i Producenta bazy danych zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów zabronione. Korzystanie z serwisu i zamieszczonych w nim utworów i danych wyłącznie na zasadach określonych w Regulaminie Korzystania z Serwisu. Zapoznaj się z regulaminem

Czytaj także

Szokujące żeberka W pewne słoneczne, sobotnie popołudnie siedliśmy na zewnątrz restauracji Bellview na Starym Rynku w Poznaniu by radując się spektakularnym widokiem na Rynek wysączyć kieliszek białego wina. 1

Restauracyjnym szlakiem: schabowy w WARS-ie Podróżowaliśmy Intercity do Warszawy. Wygłodniali wpadliśmy do WARS-u. Często wpadamy tam coś przekąsić. Generalnie jest dobrze, a w niektórych przypadkach bardzo.

Rozwydrzona polędwica Zagnało nas na Merliniego 5, naprzeciwko Warszawianki. Przy wejściu przywitał nas bar bogaty w wina. Dla porządku karta win to 185 pozycji i nieco win na kieliszki.

Restauracyjnym szlakiem: niewyraźne niebożątka Gąski lubimy do szaleństwa. Nawet te starsze, ale tylko gdy są przyjemnie przypieczone. Nie mogliśmy sobie odmówić by wpaść do restauracji Biała Gęś w Warszawie. U podnóża Belwederu. Także ambasady rosyjskiej.

Restauracyjnym szlakiem: panierowany opłatek Doszły nas słuchy, że Holiday Inn w Józefowie pod Warszawą został nominowany do jakiejś prestiżowej nagrody. Pomyśleliśmy, że może kulinarnej. Natychmiast podjechaliśmy.

Smaki prezydencji: zaskakujący stek Dobry wołowy stek to w naszym Kraju (w restauracjach) zdecydowany unikat. Polujemy na niego gdzie się da. Niestety, bez sukcesów.

Restauracyjnym szlakiem: Saska Kępa w objęciach bratanka Saska Kępa po długotrwałym remoncie powoli zaczyna odżywać. Reanimowana Francuska ponownie tętni życiem. A maj i czerwiec to właśnie miesiące, kiedy rzeczywiście jest najpiękniejsza.

Restauracyjnym szlakiem: Poznański kupacz Restauracja Toga w Poznaniu (pl. Wolności, na tyłach Empiku) zupełnie nas zaskoczyła. Mimo, że w samym centrum, menu podają na powielonej kartce A4. Do tego pisane ręcznie (ale wyraźnie!)...

Restauracyjnym szlakiem: Przyjemności na torach Posiłkami podawanymi w samolotach nie jesteśmy zachwyceni. Smakowa zgroza. Na lotniskach przed odlotem też nie jest lepiej. Niemiłe i - dodatkowo - drogie doświadczenia.

Restauracyjnym szlakiem: skandynawskie raczki Los rzucił nas w Skandynawię. Konkretnie do Finlandii. Nie będziemy ukrywać, że w tym rejonie Europy mamy akurat sporo doświadczeń. Chociaż w samej Finlandii chyba najmniejsze. Także smakowych. O winnych raczej nie mówmy, bo z wyjątkiem Danii, to europejski alkoholowy skansen.

więcej

Aktualny numer

PB Weekend